Najczęstsze błędy w tłumaczeniach angielski i jak ich uniknąć
Wstęp: Dlaczego nawet drobny błąd w tłumaczeniu może kosztować fortunę?
Znasz to uczucie? Dostajesz tłumaczenie od znajomego "z dobrego angielskiego", czytasz pierwsze zdanie i już czujesz, że coś jest nie tak. Nie chodzi o błędy ortograficzne – raczej o dziwne sformułowania, które brzmią, jakby ktoś przepuścił tekst przez Google Translate i uznał sprawę za załatwioną. W biznesie takie potknięcia kosztują. Dosłownie. Źle przetłumaczona oferta, błędny termin w umowie czy niezręczny zwrot w mailu do klienta – to prosta droga do utraty wiarygodności.
Jako biuro tłumaczeń, które na co dzień mierzy się z wyzwaniami języka angielskiego, w textologic.pl widzieliśmy już wszystko. Od zabawnych wpadek po poważne błędy, które mogły skończyć się w sądzie. Dlatego przygotowałem dla Ciebie listę 10 najczęstszych błędów w tłumaczeniach angielski – i co ważniejsze, podpowiadam, jak ich uniknąć. Bez lukrowania, bez teorii – konkretne przykłady i praktyczne rozwiązania.
1. Dosłowne tłumaczenie idiomów i frazeologizmów
To chyba najczęstsza pułapka, w jaką wpadają początkujący tłumacze. Polski i angielski różnią się od siebie nie tylko słownictwem, ale całymi strukturami myślenia. Próba przetłumaczenia "pada jak z cebra" jako "it rains like from a bucket" brzmi po prostu śmiesznie. A w formalnym dokumencie – katastrofalnie.
Przykłady typowych pułapek
- "It's raining cats and dogs" – dosłownie: pada deszcz kotów i psów. Po polsku: leje jak z cebra. Nikt przy zdrowych zmysłach nie powie tego po polsku wersją dosłowną.
- "To pull someone's leg" – ciągnąć kogoś za nogę? Nie. To znaczy nabierać kogoś, żartować.
- "Break a leg" – życzenie powodzenia, a nie złamania nogi. Wyobraź sobie taki błąd w tłumaczeniu życzeń dla prelegenta na konferencji.
Z doświadczenia wiem, że najlepszym rozwiązaniem jest myślenie kategoriami znaczenia, nie słów. Zamiast tłumaczyć słowo po słowie, zadaj sobie pytanie: jak to samo powiedziałby native speaker? Jeśli nie masz pewności – zawsze możesz skorzystać z pomocy specjalistów od tłumaczeń angielski w textologic.pl. Mamy w zespole native speakerów, którzy wyłapią każdy nienaturalny zwrot.
2. Błędne użycie czasów gramatycznych
Gramatyka angielska to dla Polaków prawdziwy koszmar. I nic dziwnego – w naszym języku nie ma aż tylu czasów, a kontekst często wynika z samego zdania. W angielskim każdy czas niesie konkretne znaczenie. I tu zaczynają się schody.

Present Perfect vs Past Simple – klasyczny problem
"I have seen that movie" vs "I saw that movie" – różnica subtelna, ale kluczowa. Pierwsze zdanie sugeruje, że film widziałeś kiedyś w życiu (i może chcesz o nim porozmawiać). Drugie mówi o konkretnym momencie w przeszłości. W tłumaczeniach biznesowych pomyłka w czasie może zmienić całe znaczenie oferty lub raportu.
Przykład z życia: klient pisze "We have completed the project" – projekt został ukończony i jest to aktualna informacja. Jeśli przetłumaczysz to jako "Ukończyliśmy projekt" (bez kontekstu czasu), odbiorca może pomyśleć, że chodzi o przeszłość, a nie o stan obecny. Drobiazg? W negocjacjach – niekoniecznie.
Profesjonalne tłumaczenia angielski w textologic.pl uwzględniają kontekst czasowy każdego zdania. Nasi tłumacze nie tylko znają teorię – oni czują różnicę między czasami, bo pracują z językiem na co dzień.
3. Nieodpowiedni rejestr językowy
Wyobraź sobie, że piszesz oficjalne pismo do urzędu, używając zwrotów "spoko", "ogarnąć" i "załatwić na szybko". Brzmi absurdalnie? A jednak w tłumaczeniach takie sytuacje zdarzają się nagminnie. Ludzie zapominają, że angielski ma jeszcze ostrzejszy podział na rejestry niż polski.
Formalny vs nieformalny – jak nie popełnić gafy
- W mailu do klienta nie piszesz "Hey, what's up?" tylko "Dear Mr. Smith, I hope this message finds you well."
- W tekstach prawniczych i medycznych wymagany jest wysoki stopień formalności – żadnych skrótów, potocznych zwrotów czy kolokwializmów.
- Z drugiej strony – tłumacząc post na social media czy newsletter, zbyt formalny język zabije cały przekaz.
Znasz to powiedzenie: "styl to człowiek"? W tłumaczeniach to prawda absolutna. textologic.pl dopasowuje rejestr do potrzeb klienta i rodzaju dokumentu. Nie ma jednego uniwersalnego tłumaczenia – każdy tekst wymaga indywidualnego podejścia. Dlatego biuro tłumaczeń angielski takie jak nasze zawsze pyta o odbiorcę i cel tekstu.
4. Fałszywi przyjaciele tłumacza (false friends)
To moja ulubiona kategoria błędów, bo bywają naprawdę zabawne – ale tylko dla postronnych. Dla osoby, która popełni taki błąd w ważnym dokumencie, śmiechu już nie ma.

Słowa, które wyglądają znajomo, ale znaczą coś innego
Klasyka gatunku: "eventually" – to nie "ewentualnie" (czyli possibly), tylko "ostatecznie", "w końcu". Różnica kolosalna. Jeśli w umowie napiszesz, że "payment will be made eventually", to nie znaczy, że może zostanie zrealizowany – to znaczy, że na pewno, ale w przyszłości.
Inne pułapki:
- "fabric" – tkanina, a nie fabryka (factory)
- "chef" – szef kuchni, a nie szef (boss)
- "sympathy" – współczucie, a nie sympatia (liking)
- "actually" – faktycznie, a nie aktualnie (currently)
Błędy te mogą całkowicie zmienić sens tłumaczenia. W jednym z naszych zleceń klient napisał w CV, że był "chefem" w firmie – chodziło mu o szefa, ale wyszło, że był kucharzem. Tłumacz przysięgły Warszawa z textologic.pl wyłapałby to od razu. I właśnie dlatego warto korzystać z list false friends i weryfikować niepewne słowa w tłumaczeniach angielski.
5. Pomijanie kontekstu kulturowego
Tłumaczenie to nie tylko zamiana słów z języka A na język B. To przenoszenie znaczenia między dwoma światami. A te światy – polski i anglosaski – różnią się diametralnie.
Gdy tłumaczenie nie uwzględnia różnic kulturowych
Weźmy zwroty grzecznościowe. W Polsce wysyłamy maile z nagłówkiem "Szanowni Państwo" – w Anglii to samo brzmi "Dear Sir or Madam". Ale już w USA takie formalne otwarcie w mailu do znajomego kontrahenta będzie odebrane jako dziwaczne i sztywne. Amerykanie wolą "Hi John" nawet w dość formalnych relacjach.
Dalej: dowcipy. To, co śmieszy Polaka, niekoniecznie rozbawi Brytyjczyka. A już na pewno nie w tłumaczeniu dosłownym. Tłumacz musi znać kulturę obu krajów, by oddać intencję autora, a nie tylko treść.
textologic.pl zatrudnia native speakerów i specjalistów z doświadczeniem międzynarodowym. Dzięki temu wiemy, czy dane nawiązanie kulturowe zadziała w języku docelowym, czy lepiej je zastąpić lokalnym odpowiednikiem. To szczególnie ważne przy tłumaczeniach symultanicznych na konferencje, gdzie każde słowo i kontekst muszą być dopasowane na żywo.
6. Zbyt dosłowne tłumaczenie terminów technicznych
Branżowe słownictwo to osobna kategoria błędów. W IT, medycynie czy prawie terminy mają często ustalone odpowiedniki – nie wolno ich wymyślać ani tłumaczyć "na czuja". A jednak ludzie to robią.

Specjalistyczne słownictwo wymaga precyzji
Przykład z życia: w instrukcji obsługi maszyny przemysłowej pojawia się termin "emergency stop button". Ktoś tłumaczy: "przycisk awaryjnego zatrzymania" – dobrze. Ale inny tłumacz, mniej doświadczony, napisał: "guzik do nagłego stania" – brzmi jak z koszmaru. A błąd w tłumaczeniu instrukcji obsługi może prowadzić do wypadku. Dosłownie.
Dlatego w textologic.pl oferujemy tłumaczenia poświadczone i specjalistyczne z gwarancją poprawności terminologicznej. Nasi tłumacze to specjaliści w swoich dziedzinach – prawnicy tłumaczą prawo, lekarze medycynę, informatycy IT. Nie ma miejsca na zgadywanie.
7. Ignorowanie zasad interpunkcji angielskiej
Interpunkcja to jeden z tych elementów, które albo robisz dobrze od razu, albo psują cały efekt. W angielskim zasady są inne niż w polskim – i to w kluczowych miejscach.
Przecinek, myślnik, apostrof – różnice między językami
- Przecinek przed "which" – w angielskim stawiamy go tylko w zdaniach nieokreślających (non-defining relative clauses). W polskim mamy tendencję do stawiania go zawsze. Błąd zmienia znaczenie zdania.
- Apostrof – w języku angielskim oznacza przynależność ("John's car") lub skrócenie ("don't"). W polskim go nie ma – i Polacy często wstawiają go tam, gdzie nie powinien być (np. "kot's" zamiast "koty").
- Myślnik i dywiz – angielski używa ich inaczej niż polski. W dokumentach biznesowych różnica jest widoczna gołym okiem.
Błędy interpunkcyjne psują profesjonalny wygląd tłumaczenia. Klient czyta taki tekst i od razu traci zaufanie. Dlatego w textologic.pl każdy dokument przechodzi przez korektę językową – nasi redaktorzy wyłapują nawet pojedyncze przecinki w złym miejscu.
8. Tłumaczenie bez korekty (proofreadingu)
To chyba największy grzech popełniany przez osoby, które tłumaczą "po znajomości" lub same dla siebie. Nawet najlepsi tłumacze popełniają literówki i przeoczenia. To nie kwestia kompetencji – to kwestia ludzkiej natury. Po kilku godzinach pracy nad tekstem mózg przestaje widzieć błędy.
Dlaczego drugie oko jest niezbędne
Korekta przez drugą osobę wyłapuje błędy stylistyczne i merytoryczne, których autor nie zauważy. To jak pisanie kodu – zawsze potrzebujesz code review. W tłumaczeniach to samo: drugi tłumacz spojrzy świeżym okiem, znajdzie nieścisłości, poprawi składnię.
W textologic.pl w standardzie oferujemy podwójną weryfikację każdego zlecenia. Najpierw tłumacz przygotowuje wersję roboczą, potem korektor sprawdza każdy akapit. Dzięki temu nasi klienci dostają teksty gotowe do publikacji – bez żadnych "ale". Jeśli szukasz solidnego biura tłumaczeń angielski, które nie oszczędza na jakości – jesteśmy właśnie tym miejscem.
9. Używanie maszynowego tłumaczenia bez redakcji
Nie oszukujmy się – Google Translate i DeepL robią wrażenie. Ale tylko na pierwszy rzut oka. W dłuższych tekstach, przy idiomach, terminach specjalistycznych czy subtelnych niuansach, maszyny wciąż zawodzą. I to spektakularnie.
Google Translate to nie wszystko
Przykład: przetłumacz "The company is looking to diversify its portfolio" przez translator. Dostaniesz coś w stylu "Firma szuka dywersyfikacji swojego portfela". Brzmi? Nie. Poprawnie: "Firma dąży do zróżnicowania swojego portfela". Różnica subtelna, ale w oficjalnym raporcie – kluczowa.
Efekt maszynowego tłumaczenia bez redakcji bywa śmieszny lub obraźliwy, szczególnie w tekstach marketingowych. Wyobraź sobie slogan reklamowy przetłumaczony automatycznie – to jak strzelanie z armaty do muchy. Może trafisz, ale szkody będą większe niż pożytku.
Zawsze zlecaj redakcję tłumaczenia maszynowego profesjonaliście. W textologic.pl oferujemy usługę post-edycji – bierzemy surowy output z maszyny i doprowadzamy go do perfekcji. To oszczędność czasu i pieniędzy, bez utraty jakości. Idealne rozwiązanie dla firm, które potrzebują szybkich tłumaczeń angielski na dużą skalę.
10. Brak spójności terminologicznej w dłuższych tekstach
Ostatni błąd na liście, ale wcale nie najmniej ważny. W dokumentach technicznych i prawniczych spójność jest kluczowa dla zrozumienia. Jeśli w jednym akapicie napiszesz "umowa", w drugim "kontrakt", a w trzecim "porozumienie" – czytelnik zgłupieje. A w przypadku dokumentów prawnych – może to prowadzić do nieporozumień interpretacyjnych.
Gdy ten sam termin jest tłumaczony na różne sposoby
Problem pojawia się szczególnie przy długich projektach – tłumaczeniu stron internetowych, instrukcji obsługi czy dokumentacji technicznej. Jeden tłumacz może użyć "database", inny "baza Najczęstsze błędy to dosłowne tłumaczenie idiomów, nieprawidłowe użycie czasów (np. Present Perfect), fałszywi przyjaciele (np. 'eventually' tłumaczone jako 'ewentualnie'), oraz pomijanie kontekstu kulturowego. Aby uniknąć fałszywych przyjaciół, warto sprawdzać znaczenie słów w wiarygodnych słownikach dwujęzycznych i kontekście zdania. Przykładowo, 'actual' to 'rzeczywisty', a nie 'aktualny'. Nie zawsze, ale często prowadzi do błędów, szczególnie przy idiomach (np. 'kick the bucket' to 'kopnąć w kalendarz', a nie 'kopnąć wiadro'). W takich przypadkach lepiej użyć odpowiednika kulturowego. Często mylone są czasy Present Perfect z Past Simple (np. 'I have seen' tłumaczone jako 'Widziałem' zamiast 'Widziałem już'). Należy zwracać uwagę na aspekt dokonany/niedokonany w polskim. W tłumaczeniach biznesowych kluczowe jest zachowanie formalnego tonu, unikanie kolokwializmów oraz sprawdzanie terminologii specjalistycznej. Warto też korzystać z narzędzi CAT i konsultować się z native speakerem.Najczesciej zadawane pytania
Jakie są najczęstsze błędy w tłumaczeniach z angielskiego na polski?
Jak uniknąć błędów związanych z fałszywymi przyjaciółmi w tłumaczeniach angielski?
Czy tłumaczenie dosłowne zawsze jest złe w przypadku języka angielskiego?
Jakie są typowe problemy z czasami w tłumaczeniach angielski?
Jak poprawić jakość tłumaczeń angielski w kontekście biznesowym?